Adres naszego dojo

Adres naszego dojo:

Sala Studium Wychowania Fizycznego i Sportu Politechniki Częstochowskiej
42-201 Częstochowa, ul. Dąbrowskiego 71  (naprzeciwko Stadionu LA)
tel. 34/ 32-50-993 lub 34/ 322-73-67

 

Mapa dojazdu:

Kliknij aby powiększyć
Kliknij aby powiększyć

Harmonogram treningów
Andrzej Auguściak
Pn

18.30-20.00

- grupa średniozaawansowana
i zaawansowana

Wt

19.00-20.30


grupa początkująca

Śr

18.30-20.00

- grupa średniozaawansowana
i zaawansowana

Maksym Grzywiński
Czw

19.00-20.30


grupa początkująca

Pt

18.30-20.00


grupa średniozaawansowana
i zaawansowana

Zajęcia w naszej sekcji prowadzą:

SHIDOIN
Andrzej Auguściak

4 DAN Aikido Aikikai,
2 DAN Ju-jitsu,
1 DAN Aikibudo
,
1 DAN Judo

129.jpg


FUKUSHIDOIN
Maksym Grzywiński

3 DAN Aikido Aikikai

1 Dan Iaido

49.jpg

Shirataki

Shirataki to wieś znana właściwie każdemu Aikidoce. Tam właśnie O'Sensei poznawał tajniki Daito-ryu Aiki-jujutsu. Historię osady można znaleźć na większości stron poświęconych Aikido, dlatego pominę opisy przeszłości a zajmę się raczej współczesnością Shirataki.

Shirataki odwiedziłem we wtorek, 14-tego sierpnia 2001 r.

Była to jednodniowa wycieczka, którą zawdzięczam panu Kasikura Junichi oraz pani Kiuch Ryoko.Wyruszyliśmy z Sapporo około szóstej rano, by dotrzeć do celu po około trzech i pół godzinach jazdy samochodem. Podróż mijała bez żadnych przeszkód, w bardzo miłej i przyjemnej atmosferze. Droga położona była początkowo w dolinie pomiędzy dwoma pasmami zielonych wzgórz, które bardzo ładnie znaczyły bezchmurny horyzont. Mijaliśmy tereny rolnicze, pojedyncze wsie i osady. Nie widziałem pól ryżowych, jedynie innego rodzaju uprawy rolnicze i przepastne, zielone łąki. Na naszej drodze zdarzały się również większe miasteczka i miasta, które mijaliśmy bez zatrzymywania się. Przejeżdżaliśmy przez tunele wywiercone w skałach, sunęliśmy krętymi drogami na zboczach wzgórz, by znów wjechać w jakąś szeroką dolinę, wypełnioną po leśne brzegi gór zielonymi polami. W miarę zbliżania się do celu, ruch robił się większy, pojawiały się skrzyżowania, wsie były coraz częściej spotykane.

Wreszcie, dojechaliśmy. O radości! Spełniło się jedno z marzeń mojego życia, odwiedzić Shirataki. Tuż przy rogatkach miasta zastaliśmy pierwszą tablicę pamiątkową. Ów monument został uroczyście odsłonięty przez Kishomaru Ueshiba w 1995 r. Napis przypomina nam sylwetkę Mistrza Założyciela; Jego działalność dla Shirataki, znajomośc Takedy, Deguchi, praca dla japońskiego budo- stworzenie Aikido. Pomnik-tablica jest dość sporych rozmiarów, mierzy razem z cokołem około dwóch metrów. Wykonany z szarego kamienia, z wyrytymi, czarnymi literami. Część tych informacji pochodzi z tłumaczenia napisów, część dowiedzieliśmy się od mieszkańca pobliskiego domu (tłumaczenia zawdzięczam pani Kiuchi).

Jedziemy dalej, do centrum. Mijamy po drodze senne domy mieszkańców, poruszając się wąską ulicą.Nieprzywykły do ruchu i tłoku Sapporo znajduję miłą odmianę w spokoju wsi. Dotarliśmy do "centralnego budynku Shirataki". To "centrum" łączy w sobie funkcje urzędu miasta i domu kultury; jest to dość powszechna hybryda na japońskiej prowincji. (Dzień wcześniej dzwoniliśmy tutaj, aby przekonać się, czy nasz przyjazd tutaj ma jakikolwiek sens.)

Pewien miły i dość młody urzędnik zabrał nas do Juken Dojo. Mieści się ono w dość starej, lecz dużej sali gimnastycznej. Tatami jest stałe (nie składa się go po treningach). Po stronie kamiza stoi rodzaj "szafy", w której przechowuje się kopię kaligrafii, znajdującej się w Hombu Dojo, w Tokio oraz zdjęcie Założyciela. Ów duplikat przekazał Kisshomaru Ueshiba, z okazji uroczystego odsłonięcia tablicy przy wjeździe do miasta.

Nastrój, który tam panuje jest bardzo specyficzny. Wiejskie dojo, z niewielkimi oknami przy dachu.W odróżnieniu od miejskich sal treningowych, ta położona jest niemal tuż przy lesie. Nastrój spokoju, który daje natura przesiąka powietrze w dojo. Wibracje które panują wewnątrz są dynamiczne, lecz zarazem nie mącą spokoju. Następnie udaliśmy się w kierunku Ludowego Muzeum Shirataki.

Muszę przyznać, że w tamtych chwilach, gdy na własny (i oby nie tylko własny) użytek odkrywałem mało znane miejsca, monumenty i jak się później okazało, również i artefakty, czułem się niemal jak Indiana Jones... Jak prawdziwy odkrywca, eksplorator... Sporo ludzi spoza Japonii odwiedza Tokio, Osaka i inne, znane miasta. Jak się później dowiedziałem, jedynie para Francuzów było w przeciągu ostatnich kilku lat w Shirataki.

W Muzeum zostałem przyjęty w sposób bardzo serdeczny i przyjazny. Pracownicy byli cokolwiek zaskoczeni przybyciem obcokrajowca. Ich gościnność bardzo miło mnie zaskoczyła. W Muzeum są zdeponowane rolnicze narzędzia, dokumenty oraz przedmioty osobiste, należące do pierwszych osadników. Jeden z eksponatów ma szczególną rangę- jest to stalowy wachlarz (niegdyś przechowywany w Hombu Dojo), który należał do Mistrza Założyciela. Podeszliśmy do gabloty. Faktycznie, leżał tam. Kustosz zaproponował mi wzięcie do ręki tego zabytkowego przedmiotu... Nie śmiałem odmówić! Z wielkim namaszczeniem wyjmował leżący na drewnianej podstawce wachlarz i powolnym ruchem podał mi. Przyjąłem go i na znak szacunku uniosłem lekko do góry. Zaczytany niegdyś w książkach Tolkiena, przepełnionych magicznymi mieczami, laskami magów i cudownymi przedmiotami, miałem uczucie, że ten wachlarz to właśnie taki artefakt. Należący do owianego legendą wojownika-kapłana. Mistyka, który na początku uczył się niszczyć, by po latach stworzyć Sztukę Pokoju.

Wpatrywałem się w ten "magiczny wachlarz" przez kilkanaście sekund, które wydawały się trwać godzinę. Powoli i z namaszczeniem przekazałem eksponat kustoszowi, który ostrożnie włożył go z powrotem do gabloty. Jeszcze tylko pamiątkowy wpis do księgi gości i bardzo miłe pożegnanie.

Przed budynkiem muzeum pożegnaliśmy się z pracownikiem Urzędu. On udał się do swojej pracy, my natomiast postanowiliśmy się rozejrzeć po wsi. Podczas spaceru po nienagannie czystej miejscowości, zahaczeniu o dworzec, hotel, natknęliśmy się na kolejną tablicę! Zupełnie przypadkiem. Ot tak- idziemy sobie a tuż za rogiem wyrasta przed nami kolejny pomnik. Inny: czarna tablica wmurowana w "ramę" z szarych kamieni upamiętnia tym razem upamiętnia Sokaku Takedę. Nasze zdziwienie było ogromne, lecz nie był to koniec niespodzianek...

Chcąc kupić jakieś pocztówki związane z miejscowością, udaliśmy się na pocztę. -Pocztówki? Owszem mamy, ale nie są związane z Aikido, ani z miastem. Po prostu zdjęcia kwiatów...- objaśniał pracownik urzędu pocztowego. Pojawił się Naczelnik tej poczty- miły pan w średnim wieku. Okazało się, że jest Aikidoką i daje mi w prezencie drewnianą pocztówkę, którą można nabyć tylko w Shirataki. Przedstawia ona O'Sensei (poznać można po długiej brodzie) ćwiczącego na tle pierwszego pomnika. Ten prosty gest był tak niespodziewany... Po prostu zabrakło mi słów. Poza, rzecz jasna "dziękuję".

Otwartość i uczynność wszystkich napotkanych tego dnia mieszkańców Shirataki była tak niezwykłą i niespodziewana! Gest proste, a w gruncie rzeczy tak wiele mówiące... Może to tak przejawia się Duch Aikido? Bezinteresowna pomoc? Serdeczność? Przychylność? Uczynność?

Dowiedzieliśmy się, że Shirataki ma swoją własną świątynię. Aby dostać się tam, musieliśmy dojechać naprzeciwko pomnika-tablicy (który jest na rogatkach masta), przejść przez tory kolejowe i iść kawałek na skraju sosnowego lasku. Tak też uczyniliśmy i już po kilku minutach przedzieraliśmy się przez zarastające ścieżkę chwasty. Znajduje się ona naprzeciwko pomnika ku czci O'Sensei, w dość gęstym, iglastym lesie. Powstała ona jeszcze podczas pobytu Ueshiby w Miasteczku. Był on jednym z jej fundatorów. Na kompleks świątynny składa się dość okazała brama oraz budynek świątyni. Jest on dość skromnych rozmiarów, zbudowany z drewna. Przechowywane są tam przedmioty, niezbędne do urządzania ceremonii ludowo- religijnych. Shintoistyczne bóstwo opiekuńcze "mieszka" w znajdującym się tuż obok drewnianym budyneczku.

Następną czynnością było udanie się w drogę powrotną. Dzień pełen emocji! Tyle odkryć! Poznałem masę rzeczy, zjawisk. Od czasów restauracji cesarza Meiji, publiczne noszenie mieczy jest zabronione. Stalowy wachlarz z pozoru nie budzi większych podejrzeń, lecz w rękach dobrego wojownika (a przede wszystkim szermierza) mógł z powodzenie służyć za broń obuchową, lub służyć do obezwładniania, rozbrajania lub rzucania przeciwnika. Pomimo braku ostrych krawędzi, była to dobra i łatwa do ukrycia broń.

Obecnie liczy sobie około 1300 mieszkańców. Jego mieszkańcy pamiętają o Morihei Ueshiba. W Shirataki znajduje się Ju Ken Dojo (dojo "Miękkiego Miecza"), gdzie mieszkańcy ćwiczą Aikido. W mieście stoją dwa pomniki-tablice, mające bezpośredni związek z budo. Jeden z nich stoi raczej w centrum wsi. Jest to tablica wyryta w czarnym kamieniu, opatrzona w rodzaj murowanego z szarych kamieni "ramę" stojącą na cokole. Odnosi się ona do Sokaku Takedy oraz Aikibudo. Inny monument stoi na rogatkach miasta. Korzystając z okazji, przekazał On dla Ju Ken Dojo kopię kaligrafii O'Sensei "Aikido". Oryginał znajduje się w Hombu Dojo, w głównej sali treningowej.

Trzy lata wcześniej, Kishomaru Ueshiba przeprowadził trening z okazji 80 tej rocznicy założenia osady Shirataki. W 1996 r. również Morio Ueshiba wykonał pokaz w Ju Ken Dojo. Shirataki ma swoją własną świątynię. Obecnie Shirataki jest nastawione na turystykę oraz rolnictwo- hodowlę mięty. Jest to senna i spokojna miejscowość, gdzie czas płynie wolniej. Pomimo swej prowincjonalności, bardzo dobrze i schludnie utrzymana. Z każdego punktu wsi widać okalające ją, zielone wzgórza.

Piotr Bulica